
Przeczytałem właśnie artykuł dotyczący ciekawego postulatu programowego jednej z rodzimych partii politycznych. Chodzi mianowicie o PIESEL, czyli taki PESEL dla psów i kotów. Ten pomysł wywołał oczywiście niemałą dyskusję, a wspomniany artykuł skupił się jedynie na negatywnych komentarzach. Sam pomysł nie jest nowy, pojawił się już jakiś czas temu, ale niewiele z tego wyszło. Właściwie nie wyszło nic. Niemniej jednak warto byłoby podjąć dyskusję na ten temat.
Partia — pomysłodawca uważa, że PIESEL przyczyni się do ograniczenia bezdomności psów i kotów. Taka rejestracja ma sprawić, że problem bezdomności psów i kotów zniknie. Jeden z internautów komentujących artykuł słusznie zauważa, że przecież każdy z nas posiada PESEL, a problem bezdomności istnieje od dawna i zapewne istniał będzie. Czy zatem jest to rozwiązanie, które rzeczywiście pomoże w przypadku naszych zwierzaków?
PIESEL, a odpowiedzialność
Warto zauważyć, że sama idea nadawania psom czy kotom PIESELU, czy też ich chipowanie, nie jest czymś z gruntu złym. Bez względu na nazewnictwo. Biorąc pod opiekę istotę, która jest przecież bezbronna, bierzemy za tę istotę odpowiedzialność. I to jest słowo klucz w każdej dyskusji na temat zwierząt. Na szczęście coraz częściej i coraz bardziej uświadamiamy sobie wszyscy tę oczywistą oczywistość. Pies, kot czy jakiekolwiek inne zwierzę, to nie zabawka, to nie prezent, który można wymienić. To nie balast, który można zrzucić, albo zostawić w lesie, na skraju drogi. Wszystko jedno czy jest to zwierzak trzymany w domu, czy pies, który pilnuje naszego obejścia — za każde z nich jesteśmy odpowiedzialni. I taki cel, jak się wydaje, przyświeca pomysłodawcom nadawania psom i kotom PIESELU.
Chipowanie czy PIESEL
Owszem, mamy system chipowania zwierząt. Kwestią dyskusyjną, moim zdaniem, pozostaje sposób działania tego systemu, opłaty itd. Płacimy także podatki za nasze zwierzęta. Jednak to wszystko temat na osobną dyskusję i osobny artykuł. Chipowanie zawsze było traktowane jako pomoc w znalezieniu tych zwierzaków, które po prostu zaginęły, czy uciekły. Pomysł PIESELU, jak się wydaje, miałby szersze zastosowanie. Pomagałby mianowicie znaleźć właściciela odpowiedzialnego za znalezione zwierzę. Być może takie rozwiązanie, zamiast podatku na przykład, byłoby rzeczywiście potrzebne i skuteczne.
Jeszcze raz odpowiedzialność
Wszystko jedno czy chipowanie, PIESEL, obowiązkowa kastracja i sterylizacja, czy jakiekolwiek inne rozwiązanie, najważniejsza jednak pozostaje odpowiedzialność. Potrzebujemy takiego systemu, który pozwoli ograniczyć bezmyślne i nieodpowiedzialne mnożenie psów i kotów, systemu niejako narzucającemu nam, opiekunom odpowiedzialnego podejścia do naszych podopiecznych. Schroniska pełne są zwierząt, które same sobie nie wybrały takiego losu, zwierząt, które po prostu się znudziły, zestarzały, albo zwyczajnie zachorowały. I to nie jest ich wina. Musimy sobie nawzajem cały czas uświadamiać, że to my ponosimy za to odpowiedzialność. Każde zwierzę domowe powinno mieć swojego właściciela, a każdy właściciel musi mieć świadomość, że za to zwierzę odpowiada. Nie tylko wtedy, gdy jest małe, słodkie i sprawia nam radość ze wspólnej zabawy, ale także, a może przede wszystkim wtedy, gdy to ono nas potrzebuje. PIESEL, jak się wydaje, miałby służyć głównie temu, żeby odszukać właściciela zwierzaka i w tym sensie jest to walka z bezdomnością.
Wszyscy ci, którzy cieszą się posiadaniem ukochanego psa czy kota, doskonale wiedzą, jak ciężko jest czytać i oglądać informacje o kolejnym porzuconym, wyrzuconym przy drodze, czy przywiązanym do drzewa w lesie zwierzaku. Jak trudno się patrzy na przepełnione schroniska i jak ciężko jest znaleźć nowy dom dla choćby jednego z tych zwierząt. Zadajemy sobie pytanie: dlaczego? Być może właśnie dlatego, że nie ponosimy odpowiedzialności. Wielu się nie zgodzi z tymi poglądami, ale obowiązkowe „przypisanie” psa czy kota do właściciela jest być może jedynym sposobem, by tej odpowiedzialności nas nauczyć. Przynajmniej dopóty, dopóki sami nie uświadomimy sobie, że posiadanie zwierzęcia to nie kaprys, a obowiązek.
Share this content:



Opublikuj komentarz