Letni czas to dla niektórych okres wypoczynku i spokoju, a dla innych – imprez i zabaw plenerowych. Pomijam tych, którzy od poniedziałku do piątku harują za marne grosze, a w weekend po prostu chcą chwilę odsapnąć. I pojawia się odwieczny problem zakłócania spokoju. Uciążliwy hałas, który może nas denerwować zarówno w porze dziennej, jak i nocnej.
Przypominają mi się sławne sceny z „Dnia Świra”. Większość Polaków, chociaż z jedną filmową sceną się potrafi utożsamić i w pełni rozumie pretensje Adasia Miauczyńskiego do operatorów młota pneumatycznego czy sąsiada melomana. „- Czy Panowie muszą tak napier***ać od bladego świtu!? Gdzie nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, już w waszym robolskim mniemaniu muszę być nierobem!? Już możecie inteligentowi je***ać po uszach o brzasku (…) – Nie można by ciszej!? – Mój drogi, przecież to jest Chopin (…) to jest konkurs, jakżeż go nie słuchać? – Ale nie przez beton, sufit, drzwi, podłogę!”
Czym tak naprawdę jest zakłócanie spokoju? Wtedy, gdy nasze zmysły zaczynają, lekko mówiąc, szaleć, kiedy stajemy się rozdrażnieni i nie potrafimy skupić się na codziennych czynnościach. Denerwować może nas piła spalinowa, kosiarka, ciągłe szczekanie psa, awantury domowe, remonty, imprezy, a nawet granie na instrumentach dobiegające od sąsiadów. Od małego wpaja się nam, by być tolerancyjnymi, ale każdy ma granice swojej wytrzymałości. Nasza cierpliwość szybko się kończy, jak ósmy raz próbujemy uśpić dziecko, sami musimy wstać o 5:00 do pracy lub nadszedł oczekiwany dzień, kiedy można pospać dłużej, a skoro świt budzi nas ryk silników spalinowych.
Dodatkowo okres wakacyjny sprzyja imprezom na świeżym powietrzu, często przy głośnej muzyce i rozmowach, które kończą się w późnych godzinach nocnych. Pomijam fakt, że sprawa wyglądałaby inaczej, jakby nas tam zaproszono.
W polskim prawie nie ma czegoś takiego jak cisza nocna. Można powiedzieć, że jest to prawo zwyczajowe. Przyjmuje się, że trwa od 22:00 do 06:00, ponieważ w takich godzinach w kodeksie postępowania karnego określa się porę nocną. Miłym gestem jest poinformować sąsiadów, że planowany jest remont czy impreza, która może zakłócać spokój. Pamiętajmy, że nie mieszkamy na bezludnej wyspie. Znajmy swoich sąsiadów i orientujmy się czy w okolicy nie ma osób starszych lub małych dzieci i bądźmy dla siebie po prostu życzliwsi. W kodeksie wykroczeń istnieje zapis „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. W takich przypadkach interwencja policji najczęściej kończy się mandatem od 100 do 500 zł.
Zawsze można rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, chociaż nawet tam nadwrażliwcom może przeszkadzać rechot żab lub świergot ptaków.
Cisza nocna – kiedy obowiązuje, jakie kary grożą za jej zakłócanie (prawo.pl)
Share this content:












Jeden komentarz