Ostatnio siedzę ze znajomymi wieczorem przy grillu i naglę słyszę: „Takiego śmietnika jak teraz nad wodą to za Sokolnickiego nie było. Kiedyś to ci bezrobotni, co otrzymywali zasiłki, chodzili przynajmniej raz w tygodniu i te ulice sprzątali, a teraz to nikogo nie widać. Chlają tylko pod tym sklepem, a do roboty to nie ma Pana”.
Zastanowiło mnie, o co chodzi z tymi bezrobotnymi i z odpracowywaniem świadczeń. Pogrzebałam i znalazłam. Faktycznie, istnieje w naszym prawie coś takiego jak prace społeczne użyteczne. Do ich wykonywania można skierować osoby bez prawa do zasiłku, które korzystają ze świadczeń pomocy społecznej, a także osoby uczestniczące w kontrakcie socjalnym, indywidualnym programie usamodzielniania, lokalnym programie pomocy społecznej lub indywidualnym programie zatrudnienia socjalnego, jeżeli podjęły uczestnictwo w tych formach w wyniku skierowania powiatowego urzędu pracy.
Mogą to być prace nie wymagające specjalnych kwalifikacji ani doświadczenia, np. przy sprzątaniu czy pielęgnacji terenów zielonych i mają być wykonywane do 10 godzin tygodniowo na terenie gminy, w której bezrobotny zamieszkuje lub przebywa. Osobie wykonującej prace społeczne użyteczne przysługuje wynagrodzenie regulowane ustawowo i w 2024 r. wynosi 12,20 zł za godzinę pracy, a co ciekawe gmina od powiatowego urzędu pracy może otrzymać na ten cel refundację do 60% minimalnej kwoty świadczenia.
Wyszukałam w naszym serockim BIP zakres świadczeń Ośrodka Pomocy Społecznej. Przejrzałam projekty i programy OPS, ostatecznie użyłam wyszukiwarki na stronie i pod hasłem „prace społeczne” nie znalazłam nic, co wskazywałoby, że taki program w naszej gminie jest realizowany. Czemu nasza gmina nie korzysta z takich możliwości? Czyżby na naszym terenie nie było osób bezrobotnych bez prawa do zasiłku? Czy nie lepiej dać wędkę zamiast ryby?
Widzę towarzystwo siedzące pod sklepem z butelką w ręku i raczej wątpliwości nie mam. Czytam ostatnio, że w sąsiedniej wiosce palą śmieci na łąkach, że ludzie nie sprzątają po swoich pupilach, ponieważ nie ma gdzie wyrzucać odchodów. Słyszę urzędnika, który mówi, że koszy na śmieci nie postawi w pobliżu dzikiej plaży. Niech każdy sprząta po sobie, z hasłem na ustach „przynieś pełne – zabierz puste”. Serocki regulamin utrzymania czystości wskazuje, że kosze muszą być usytuowane na drogach (przy oznakowanych przejściach dla pieszych i w miejscach o dużym natężeniu ruchu), na przystankach komunikacji publicznej, na skwerach i parkach. Widocznie dzika plaża nie kwalifikuje się ani pod skwer, ani pod park, a droga publiczna do niej prowadząca nie ma wystarczająco dużego natężenia ruchu pieszego.
Widząc zaśmiecone rowy, lasy oraz tereny przybrzeżne mogę stwierdzić jedynie potrzebę większego zaangażowania naszych władz w czystość gminy. Jeżeli już gdzieś na uboczu spotykam kosz uliczny, to jest przepełniony, a to, co wypadło wala się i fruwa po całej okolicy. Zamiast dbać o porządek i umożliwić wyrzucanie śmieci tam, gdzie ich miejsce, to okazuje się, że zamiast dokładać nowe pojemniki – likwiduje się te postawione wcześniej, z hasłem na ustach „nie ma śmietnika, nie muszę go opróżniać”.
Share this content:












Opublikuj komentarz