Ostatnio miałam przyjemność obejrzeć tajlandzki film „Głodni” na jednej z platform streamingowych. Stał się on początkiem wielu moich przemyśleń, którymi chcę się z wami dziś podzielić. Mimo że wątkiem przewodnim filmu jest gotowanie, to tak naprawdę nie o jedzenie tutaj chodzi.
„Spójrz na tych wszystkich ludzi, oni nie są głodni jedzenia, oni są głodni mnie!” oraz „Czy jesteś gotowa ponieść cenę bycia wyjątkowym?” – te cytaty skłaniają do zastanowienia. Czego jesteśmy głodni? Władzy, sukcesu, sławy, pieniędzy, wiedzy?
Patrzę na naszych młodych radnych, sołtysów i zastanawiam się, jak długo będą kierować się potrzebami mieszkańców, a kiedy ich apetyt zacznie rosnąć. Wzięcie na swoje barki nowej odpowiedzialności oraz pogodzenie pracy zawodowej z rodziną to nie lada wyzwanie. Nawet gdyby doba trwała 48 godzin, mogłaby być za krótka. Niektórzy pytają: „Kiedy zaczną się sprzedawać?” Czy aktualna funkcja zaspokoi głód ambicji? Nie wiadomo.
W dzisiejszych czasach trudno znaleźć polityka, który nie ma konta na platformie „X”, gdzie lansuje siebie, swój światopogląd i wykładnię prawa. Zaspokajanie głodu popularności przejawia się w liczbie obserwatorów. A to nie koniec – X, Facebook, Instagram, TikTok, LinkedIn – im więcej „mnie” w sieci, tym lepiej.
Jeszcze niedawno zastanawiałam się, kim jest influencer. Wiedziałam, że są osoby promujące siebie w mediach społecznościowych, ale nie znałam określenia tego zjawiska. Kiedyś na pytanie „Kim chciałbyś być, jak dorośniesz?”, dzieci odpowiadały: strażakiem, nauczycielem, lekarzem. Teraz często słyszymy: „youtuberem”. Sama usłyszałam to od swojego dziecka, które uważa, że influencerzy zarabiają dużo i nie muszą się uczyć. To przerażające, ale prawdziwe. Młodzi są głodni „lajków” i „subów”, nie bacząc, czy robią z siebie pośmiewisko. Rodzic to ten, który się czepia, a mentorem jest osoba z ekranu.
A gdzie podziewa się głód wiedzy? Coraz trudniej spotkać człowieka, który chce się rozwijać i czerpać mądrość od najlepszych. Młodzi rzadko inspirują się postaciami takimi jak Einstein czy Skłodowska-Curie. Czy głód odkryć naukowych może być zaspokojony? Historia wielkich postaci pokazuje, że to nie takie proste – jeden wynalazł bombę atomową, druga zmarła na chorobę popromienną. To cena zaspokojenia głodu.
Czy naprawdę potrzebujemy rozgłosu, tytułów i fakultetów? Czy jesteśmy gotowi ponieść konsekwencje swoich wyborów? Kiedy stanę na rozstaju dróg, które mogą zaspokoić mój głód, czy nie najrozsądniej będzie zawrócić do domu?
Share this content:











Jeden komentarz