Granica. Pierwsze skojarzenie, to granica państwa, zakaz wstępu, bariera. Ma nas chronić przed nieprzyjemnościami, przed krzywdą, ma nam zapewnić bezpieczeństwo i komfort.
Każdy z nas stawia sobie granice, która otaczają go niewidzialną bańką. Często nie jest to jeden mur, tylko kilka budowli o różnych wysokościach i grubościach w zależności od sytuacji w jakiej powstała. Postawione granice wynikają z naszych poglądów, zwyczajów, zasad moralnych, a często są także podyktowane strachem lub wcześniejszymi doświadczeniami naszymi czy naszych bliskich.
Jak wszystko tak i stawiane świadomie lub nieświadomie granice mają swoje plusy i minusy.
Każdy z nas jest inny. Ma inną wrażliwość. Inaczej odbiera zewnętrzne bodźce, zarówno te pozytywne, a tym bardziej te negatywne. Zapewne każdy z nas przynajmniej raz w życiu został przez kogoś zraniony. I wcale nie ma tu mowy o ranach fizycznych. Ciosy zdarzają się w bezpośrednich relacjach, ale też docierają do nas słowa ludzi z otoczenia. Mass-media umożliwiają wyrażanie swoich opinii, nie koniecznie takich jakie oczekujemy, bez praktycznie żadnej kontroli. Nawet jeśli te informacje nie są prawdziwe, a zwłaszcza kiedy są negatywne w stosunku do naszej osoby lub nawet wyśmiewcze, to potrafią odbijać się szerokim echem powodując podświadome chowanie się w naszej ochronnej bańce. Każde takie doświadczenie to cegła w naszym murze. Mur, który ma nas chronić przed złymi emocjami i zamyka drzwi w relacjach z takimi osobami. Jeżeli są to obce osoby staramy się od nich izolować, ignorować. Nie zawsze jest to proste ze względu na konieczność spotykania ich w szkole czy miejscu pracy. Ale często są to także osoby, które w naszym życiu mają ogromne znaczenie: nasi partnerzy, rodzice, przyjaciele. Czy jesteśmy w stanie zburzyć mury w relacjach z nimi? A może odejmować choć po małej cegiełce? Mamy świadomość, że te relacje są ważne, tylko czy potrafimy zwalczyć lęk przed kolejnym ciosem?
Z jednej strony słyszymy “bądź asertywny”, “pokaż innym gdzie są Twoje granice” lub “niech ludzie nie wchodzą z butami w Twoje życie”, a z drugiej strony docierają do nas informacje o coraz częstszych depresjach i próbach samobójczych, gdzie rodzina i terapeuta walczą by wybić choć okienko w murze tak grubym i wysokim, iż żaden taran nie da rady go ruszyć, gdzie ochronna bańka jest na tyle mała, że mieści się w niej już tylko jedna osoba w pozycji embrionalnej, a próba zwiększenia w niej przestrzeni jest cholernie trudna.
Budujemy mury i zamykamy za sobą drzwi lub stawiamy granice na tyle elastyczne, że nie zaburzają one relacji z innymi, tzw. zdrowe granice. Granice, które świadomie bronią tego co dla nas ważne, dają nam poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie otwierają nas na innych ludzi. Każdy z nas stawia w którymś momencie znak stop. By uniknąć konfliktów musimy jasno określić, w którym miejscu jest moja granica. A co trudniejsze musimy nauczyć się jeszcze przekazać to innym w naszym otoczeniu w sposób klarowny, precyzyjny ale jednocześnie delikatny. To czego uczymy się całe życie, to szanować właśnie granice innych ludzi. Szanować uczucia innych. A jeżeli ktoś nie ma zamiaru respektować naszych postanowień, to może nie warto tkwić w takich relacjach?
Share this content:












Opublikuj komentarz