Czy was też wkurza to, jak złodzieje panoszą się bezkarnie po naszej okolicy? Nie ma tygodnia, by nie było posta na lokalnych grupach o włamaniu do domu lub kradzieży auta.
Tylko w październiku czytałam o takich zdarzeniach przynajmniej trzy posty — ten sam rewir. Włamanie do domu w Dosinie, zdewastowane drzwi garażowe, złodziej czy złodzieje, bo ciężko określić czy była to jedna osoba, czy działają w grupie, weszli przez drzwi balkonowe — skradziono pieniądze. Kradzież samochodu w Stasim Lesie w zeszłym tygodniu. Ostatnio kolejna kradzież samochodu tym razem w Ludwinowie Zegrzyńskim z niedzieli na poniedziałek. Tuż przed północą. Na nagraniu z kamery przed domem widać zakapturzonego, szczupłego mężczyznę. Apel właścicielki o pomoc do znajomych na Facebooku.
Wiecie jaki odzew? Tylko dwie osoby w okolicy przejrzały nagrania ze swoich kamer i poinformowały o tym poszkodowanych. W epoce, gdzie co dziesiąta osoba monitoruje podwórko i okolicę.
Może zastanawiacie się, a co to da, przecież i tak niewiele widać na nocnym nagraniu? Nawet jak na podglądzie będzie tylko przejeżdżające auto przed naszą bramą, to jest informacja: o której godzinie, w jakim kierunku samochód się poruszał, ile było pojazdów, czasem widać ile osób jest w środku, kształt i odcień auta, po którym można domniemywać markę i kolor. Z tych kilku sekund nagrania można uzyskać naprawdę wiele informacji. Sieć monitoringów nawet prywatnych może przyczynić się do przeanalizowania praktycznie całej trasy, jaką złodzieje się poruszają. Być może zawęzi to zakres poszukiwań kradzionych pojazdów oraz ich sprawców.
Rozmawiałam z poszkodowaną. Powiedziała, że trzy miesiące temu był u niej człowiek podający się za policjanta, interesował go ten samochód oraz posiadał wiele informacji na jego temat. Czy to przypadek, czy rekonesans?
W lipcu była próba kradzieży auta w mojej miejscowości i również apel o udostępnianie nagrań z kamer. Ile osób się zgłosiło? Dwie.
Czy to naprawdę tak wiele, by wyciągnąć rękę do poszkodowanych? Mam świadomość, że ludzie boją się o własne majątki, ale tylko w ten sposób możemy je ochronić i zatrzymać tę złodziejską samowolkę. Ja jestem otwarta na współpracę z władzami i już nie raz miałam dzwonek do furtki z prośbą o udostępnienie nagrania z kamery przed domem. Czy jest strach, że jak obudzę się rano, to mojego auta nie będzie? Jest. A czy jak nie wyciągnę ręki, to moja obawa zniknie? Nie sądzę. Nie przy tylu zgłoszonych przypadkach w ostatnich dniach.
A może powołać straż sąsiedzką? 50 lat temu, jak opowiadała babcia, w naszych wsiach funkcjonowała taka instytucja. Noce dyżury mieszkańców według ustalonego grafiku. Nawet dziś są miejscowości, gdzie taka forma integracji i wsparcia społecznego funkcjonuje, np. w Parowej koło Wrocławia, gdzie w ciągu kilku tygodni było ponad 40 włamań i kradzieży sprzed posesji. Społeczne poruszenie spowodowało, że udaremniono nie jedną grabież i w ciągu miesiąca złodziejska samowolka się zakończyła. Może to jest sposób na ochronę naszych majątków, skoro służby mundurowe nie dają rady?
Share this content:











Opublikuj komentarz