Wigilia pełna strachu – o włamaniach, strachu i solidarności sąsiedzkiej

Wigilia pełna strachu – o włamaniach, strachu i solidarności sąsiedzkiej

Wigilia, dzień radości z okazji narodzenia Pana, dzień spędzony z rodziną, kiedy wszystkim życzymy sobie tego, co najlepsze.

Wigilia to dzień, który dla naszych sąsiadów okazał się największym koszmarem. W tym dniu zostało okradzionych sześć domów w jednym regionie, wzdłuż ulicy Długiej, która biegnie przez Borową Górę, Dosin i Skubiankę. Znalazłam wypowiedź mieszkańca, że „włamywano się po kolei do domów, gdzie nikogo nie było”.

Od dłuższego czasu ten rejon jest szczególnie upatrzony, nie wiadomo czy to przez grupę ludzi, czy przez pojedynczego osobnika, ale faktem jest, że ludzie po prostu się boją. Śledzę wypowiedzi mieszkańców naszej gminy na Facebooku przez dłuższy czas. Nie ma miesiąca, by gdzieś coś nie miało miejsca, a przecież nie wszyscy piszą o takich zdarzeniach na forum. Fakt, nie ma czym się chwalić. Ciężko określić czy to plotki, czy nie, ale podobno typowane są domy bez psa, monitoringu czy alarmu, choć trafiła się wypowiedź, że „alarm też nie jest im straszny, gdyż cała akcja trwa kilka minut”, czyli zanim ochrona zainterweniuje. Myślę, że tu nie chodzi raczej o napędzenie handlu przydomowym monitoringiem, choć coraz więcej ludzi się na to decyduje. Właśnie napędzeni strachem o własne mienie.

Ostatnio widać, że włamania nasilają się w dniach, gdy jest wielkie prawdopodobieństwo, że ludzie będą wyjeżdżać. Takie zdarzenie w tym rejonie miało miejsce w Andrzejki, teraz w Wigilię. Jak skomentowała pewna osoba, „a nie wszyscy jeszcze powrócili do domu”. Przed nami Sylwester. Rozmawiałam z sąsiadką i ona poważnie zastanawia się, czy nie odwołać pójścia na bal i nie pozostać w domu. Czy naprawdę strach musi pokrzyżować nasze plany?

Każdy powie: „a gdzie jest policja?”. Odpowiem krótko — jest. W tym rejonie zwiększono ilość patroli, również w cywilnych autach. Jeżdżą, czasem stoją, obserwują — szkoda tylko, że nie tam, gdzie trzeba i kiedy trzeba, ale nie da się być wszędzie 24h na dobę — taka prawda.

W takim razie co możemy zrobić? My jako mieszkańcy? Po akcji andrzejkowej, w swojej okolicy zorganizowałam spotkanie sąsiedzkie. Niestety większość nie chciała wziąć w nim udziału. Ich strata. W spotkaniu wzięło udział 9 rodzin, czyli można powiedzieć, że odzew i tak był bardzo zadowalający. Poznaliśmy się bliżej, wymieniliśmy numerami telefonów i wiemy, kto ma monitoring i do kogo uderzyć jakby co. Przy okazji okazało się, że taki incydent dotknął dwie rodziny, z czego jedną latem tego roku.

Co możemy zrobić więcej? Mamy ustalić warty sąsiedzkie? Patrole obywatelskie? Nie da się tak funkcjonować. Zetknęłam się z propozycją, by typować podejrzanych. I co dalej? Czy to nie doprowadzi do linczu być może na niewinnej osobie, tylko dlatego, że komuś się nie spodobała? Chyba nie tędy droga. Tylko którędy?

Share this content:

Joanna

Felietonistka, z infoserock.pl współpracowała od czerwca 2024r do maja 2025r

Opublikuj komentarz

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.