Ostatnio znów zrobiło się głośno na temat budowy Kolei Północnego Mazowsza. Z jednej strony pojawiają się głosy, że inwestycja jest mało opłacalna – koszt jej realizacji jest ogromny, a jednocześnie trudno ocenić, czy potrzeba społeczna rzeczywiście istnieje. Z drugiej strony są naciski, m.in. ze strony burmistrza Miasta i Gminy Serock, który przewodniczy zgrupowaniu 18 samorządów czynnie zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Burmistrz argumentuje, że przy rosnącej inflacji i szybkiej urbanizacji terenów, przez które ma przebiegać linia kolejowa, każdy rok opóźnienia spowoduje znaczny wzrost kosztów. Trudno odmówić racji każdej ze stron.
Oficjalne ogłoszenie przetargu na wybór wykonawcy projektu linii kolejowej z Zegrza do Przasnysza miało miejsce w sierpniu 2023 roku. Jego rozstrzygnięcie planowano na pierwszy kwartał 2024 roku, jednak od tamtej pory sprawa utknęła w martwym punkcie. Do dziś czekamy na decyzję. W grudniu ubiegłego roku odbyło się spotkanie samorządowców z przedstawicielami PKP PLK, po którym poinformowano, że rozmowy z potencjalnymi wykonawcami mają być prowadzone w styczniu. Jak sprawy potoczą się dalej? Trudno przewidzieć.
Wstępne założenia wskazują, że koszt budowy linii wyniesie około 1,7 miliarda złotych, z czego samorządy miałyby pokryć 15% wydatków. Koszt samego projektu, wraz z wykupem gruntów, oszacowano na 300 milionów złotych. Każdy z samorządów zadeklarował partycypację w finansowaniu inwestycji – Miasto i Gmina Serock w Wieloletniej Prognozie Finansowej (WPF) uwzględniły na ten cel kwotę ponad 45,9 miliona złotych na lata 2025–2028. To imponująca suma jak na 16-tysięczną gminę, a przecież to dopiero początek. Prace budowlane, zgodnie z harmonogramem, miałyby rozpocząć się w 2029 roku i zakończyć około 2032 roku, choć już teraz wiadomo, że nastąpi co najmniej roczne lub dwuletnie przesunięcie.
Patrząc realnie, można założyć, że wydatki ujęte w WPF dotyczą jedynie finansowania projektu i wykupu gruntów, a kolejne koszty zostaną rozłożone na późniejsze lata – jeśli w ogóle dojdzie do realizacji budowy.
Przeglądając artykuły i publikacje dotyczące tej inwestycji, nie znalazłam informacji o gwarancji jej realizacji w całości. Już w ubiegłym roku pojawiła się propozycja przesunięcia rozpoczęcia budowy na okres po 2040 roku. W takim scenariuszu istnieje ryzyko, że środki wydane na projekt okażą się zamrożone, a samo rozpoczęcie budowy może zostać odkładane – aż do kolejnych kadencji rządu. Tymczasem zaciągnięte przez samorządy długi trzeba będzie spłacać.
Nie można też pominąć wpływu inflacji, która obecnie wynosi około 10% rocznie. Jeżeli doliczymy ten wskaźnik do kosztów przez kolejne lata, całkowita wartość inwestycji może wzrosnąć nawet dwukrotnie. Czy rzeczywiście będzie nas na to stać?
Share this content:












Opublikuj komentarz