Minął rok…

Minął rok od wyborów samorządowych i wyborów sołeckich. Czy jesteśmy zadowoleni z naszych decyzji? Czy coś się zmieniło?

Przyznam szczerze, że tak naprawdę nie wiem, czy nastąpiła poprawa. I to nie dlatego, że wyniki wyborów były takie, a nie inne, tylko dlatego, że wcześniej bardzo kulał przepływ informacji. Na dobrą sprawę, oprócz oficjalnych komunikatów publikowanych na stronie urzędu lub w informatorze, nie wiedzieliśmy nic więcej. Szczególnie w kwestiach, które wzbudzały jakąkolwiek dyskusję – o ile w ogóle taka się pojawiała…

Nie mam zamiaru robić tu autoreklamy, bo de facto nie o to chodzi. Lecz o to, by wiedzieć i zainteresować tymi informacjami pozostałych mieszkańców. Przyznam – z poszanowaniem skromności – że działamy skutecznie. I oby ten trend się utrzymał.

Po wyborach sołeckich zaobserwowałam znaczny ruch wśród młodych sołtysów. Oczywiście w jak najlepszym tego słowa znaczeniu. Chcieli pokazać swoim mieszkańcom, że to był dobry wybór. Okres letni obfitował w wiele imprez plenerowych – każda wieś chciała być aktywna. Można by powiedzieć, że było tego aż nadto. W tym roku chyba będzie spokojniej… a może jednak nie? Jesień przyniosła dyniowy konkurs, wspólne Halloween, zima – niespodzianki mikołajkowe, a wiosna – terenowe porządki.

Media społecznościowe tętniły życiem od ciągłych newsów z okolicy. Niestety, nie wszędzie… przynajmniej nie z inicjatywy wybranego sołtysa. W wielu wsiach zaczęły aktywnie działać organizacje pozarządowe, ale w niektórych miejscowościach od roku panuje cisza. Nie wszyscy mieszkańcy chcieli brać udział w wyborach, twierdząc, że ich głos nie ma znaczenia. Tylko jeśli tak uważa pół wsi – to to znaczenie już jest. Czy dziś poszliby głosować? Czy byłaby szansa coś zmienić? Czy ci, którzy głosowali, postawiliby krzyżyk przy innym nazwisku? Ja nie odpowiadam za innych, tylko za siebie. Na jednej kartce na pewno zmieniłabym swój wybór. Obiecano, że będzie lepiej – nie dzieje się nic. Teraz już wiem, że są osoby, którym ufać nie powinnam. Tylko że czasu nie cofnę.

„Poczekam, popatrzę, nie cofnę kijem Wisły…” – jak śpiewał Kuba Sienkiewicz. A może nie ma co czekać?

Co prawda istnieje instytucja odwołania sołtysa, odwołania rady. Czy mieszkańcy zechcą z tego skorzystać? Czy starczy im odwagi? Czy raczej poczekają do kolejnych wyborów?

Rada miejska jest podzielona. Mam wrażenie, że stale próbuje się udowodnić niektórym brak kompetencji. Mieszkańcy są podzieleni – jeśli patrzymy na to, którą opcję popierają. Już nie pamiętam, kto powiedział, że podzielonym narodem łatwiej jest rządzić. Tylko że ja nie chcę, by mną rządzono – chcę, by ze mną współpracowano. A to zasadnicza różnica.

Share this content:

Joanna

Felietonistka, z infoserock.pl współpracowała od czerwca 2024r do maja 2025r

Opublikuj komentarz

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.