Szaleństwo na Pumptracku w Skubiance? Nie tak to miało wyglądać.

Szaleństwo na Pumptracku w Skubiance? Nie tak to miało wyglądać.

Jedna z najnowszych inwestycji w Gminie Serock, czyli pumptrack zlokalizowany w sołectwie Skubianka, który swoje oficjalne otwarcie miał podczas zeszłorocznego „Dnia Skubianki”, trafił na usta wielu mieszkańców naszej gminy. I to raczej nie z powodu pierwotnych założeń jego powstania… Ale po kolei.

Droga niezgody

Od kilku dni – a może już tygodni – na facebookowej grupie „Dosin i Skubianka – Forum mieszkańców” zaczęły pojawiać się wpisy podobne do tego, który zamieszczono dziś. Pozwolę sobie go zacytować:

Dzień dobry,
Drodzy użytkownicy toru rowerowego Pumptrack znajdującego się w Skubiance,
proszeni są o niekorzystanie z drogi prywatnej sąsiadującej z ul. Sportową jako drogi dojazdowej do toru.

Na pozór – zwykła, sąsiedzka prośba. Mimo swojej neutralnej formy, podzieliła jednak społeczność na dwa obozy. Jedni popierają autora, twierdząc, że skoro droga jest prywatna, jej właściciel ma pełne prawo decydować o jej użytkowaniu. Drudzy – z niedowierzaniem – pytają, jak wielkie szkody mogą wyrządzać dzieci przejeżdżające na rowerach.

Problem ten okazał się jednak znikomym w porównaniu z tym, co ujrzało światło dzienne wczoraj. Sensacyjne doniesienia z tej samej grupy mówiły o… pobiciu dziecka korzystającego z pumptracka przez osobę dorosłą!

Na pierwszy rzut oka łatwo było połączyć te wątki – sam tak zresztą zrobiłem. Jednak chęć zweryfikowania tej informacji zaprowadziła mnie do sołtys Skubianki, pani Magdy Składanek, która rzuciła na sprawę nowe światło.

Co wydarzyło się naprawdę?

Według relacji pani sołtys, do pobicia faktycznie doszło. Ofiarą ataku ze strony osoby dorosłej miał być małoletni korzystający z pumptracka. Agresja – jak relacjonuje pani Magda – została wywołana zderzeniem poszkodowanego chłopca z dzieckiem potencjalnego sprawcy, podczas jazdy na torze.

Brzmi absurdalnie? Dla mnie również. I szczerze mówiąc, nie mieści mi się to w głowie. Jednak dopóki znamy tylko jedną wersję wydarzeń, trudno ferować wyroki. Jeżeli jednak te informacje się potwierdzą, słowo „skandal” byłoby jednym z łagodniejszych określeń tej sytuacji.

Na tym jednak nie koniec. Zgodnie z dalszą relacją pani sołtys, to nie był pierwszy wybuch agresji tej osoby. Wcześniej jego „ofiarami” mieli stać się… właściciele wspomnianej wcześniej prywatnej drogi – zaraz po tym, jak próbowali wyegzekwować od niego zakaz korzystania z ich terenu. Efektem tej konfrontacji miała być próba użycia przez mężczyznę gazu łzawiącego.

Apel sołtys Jadwisina

W internecie szybko pojawił się również wizerunek potencjalnego sprawcy. Ustalono, że to mieszkaniec sołectwa Jadwisin. I wtedy zaczęła się prawdziwa jatka.

Powtórzę jednak raz jeszcze – dopóki znamy tylko jedną wersję wydarzeń, publiczny lincz nie jest najlepszym rozwiązaniem. Z takim samym apelem wystąpiła sołtys Jadwisina, pani Angelika Cybas:

Szanowni Państwo,
W nawiązaniu do wczorajszych i dzisiejszych postów, odnoszących się w bardzo negatywny sposób do jednego z mieszkańców Jadwisina, chciałabym z całą stanowczością prosić o powstrzymanie się od komentarzy oraz dalszego udostępniania screenów.
Bez względu na przedstawiane treści, atakowanej rodzinie należy się szacunek i spokój. W internecie krąży jednostronna wersja. Prawdę zweryfikuje policja, a najprawdopodobniej także sąd.
Miejcie Państwo na uwadze, że – niezależnie od tego, czy zasadnie, czy nie – wczoraj zawalił się świat jednej z rodzin.
Szanujmy się i rozwiązujmy konflikty tam, gdzie jest na to miejsce. Ustalenie tożsamości to jedno, niszczenie komuś życia – to zupełnie co innego.

Co dalej?

Według słów pani sołtys Magdy Składanek, sprawa została zgłoszona na policję. Dalsze rozstrzygnięcia prawdopodobnie zapadną drogą prawną, co potwierdza również wypowiedź pani Angeliki Cybas.

Zapytacie – a co z monitoringiem? Zgodnie z zapewnieniem pani Magdy, system monitoringu ma zostać zamontowany w najbliższym czasie (a po wczorajszym incydencie – wydaje mi się, że szybciej niż planowano). Środki na ten cel zostały przeznaczone z funduszu sołeckiego Skubianki.

A co z drogą dojazdową do pumptracka? Zgodnie z projektem, ma zostać wytyczona nowa trasa prowadząca bezpośrednio do toru – lub też udostępniona zostanie jedna z dróg gminnych. Takie zapewnienie pani sołtys miała uzyskać podczas zeszłotygodniowego spotkania z władzami miasta.


Miejmy nadzieję, że oba problemy zostaną jak najszybciej rozwiązane, a dzieci znów będą mogły być po prostu dziećmi. Pumptrack w Skubiance miał być miejscem bezpiecznym, pełnym radości – i wierzę, że takim właśnie pozostanie.

Share this content:

Opublikuj komentarz

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.