Arytmia systemowa?

Gmina Serock pracuje obecnie nad strategią rozwoju na kolejną dekadę. To moment, w którym zwykle patrzymy w przyszłość – planujemy, projektujemy, przewidujemy. Ale może warto zacząć od tego, co tu i teraz? Diagnoza obecnie funkcjonującego organizmu – lokalnego samorządu, relacji między radnymi, komunikacji z mieszkańcami – może okazać się kluczowa. Bo jak budować przyszłość, nie znając aktualnego stanu zdrowia wspólnoty?

A ten – jak pokazują ostatnie wydarzenia – nie jest idealny. „Serce” bije, ale nierówno. Rada pracuje, ale czasem z zakłóceniami. Lokalna polityka przypomina czasem badanie EKG – napięcia, skoki rytmu, zmiany ciśnienia. Może, zamiast tylko planować następne 10 lat, trzeba też przyjrzeć się temu, co dzieje się dziś. By nie leczyć objawów, ale przyczyny.

Coś się dzieje. Coś wyraźnie bije nierówno. Czy to lokalne emocje? Napięcie przed sesją absolutoryjną? A może po prostu polityczne zmęczenie materiału? Bez stetoskopu trudno to ocenić, ale jedno jest pewne – „Klub Radnych z Sercem dla Mieszkańców” trafił właśnie na stół diagnostyczny.

Nie chodzi tu od razu o zawał – do tego daleko. Arytmia? Skoki ciśnienia? Owszem. Zresztą, każdy, kto śledzi lokalną politykę, wie, że ostatnie tygodnie to nie były spacery po parku. Odejścia dwóch radnych, zamieszanie wokół komisji finansów, debaty nad obniżką diet… Serce bije, ale nieco niespokojnie.

Z sercem do uchwał, z rozumem do czasu. Po miesiącach oczekiwań w lutym pojawił się projekt uchwały obniżającej diety radnych – zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami klubu. To ruch, który może być odczytany na dwa sposoby. Albo jako spełnienie wyborczej obietnicy i dowód na to, że Serce działa zgodnie z programem – nawet jeśli z opóźnieniem. Albo jako element politycznej gry – zwłaszcza że uchwała trafia do urzędu niedługo po burzliwych zmianach w układzie sił.

Tylko że w polityce, jak w medycynie, liczy się kontekst. Kardiolog nie stawia diagnozy po jednym pomiarze tętna. A i my nie powinniśmy ferować wyroków po jednej decyzji. Faktem jest, że projekt uchwały został złożony. Faktem jest również, że kampania wyborcza minęła już ponad rok temu. Można więc zapytać: czy to odważna konsekwencja, czy spóźniony odruch? Odpowiedź, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku.

Cichy stan przedzawałowy, czyli układ sił się zmienia? Wbrew pozorom, problemy klubu nie zaczęły się wczoraj. Odejścia radnych to nie tylko personalne decyzje, ale i sygnały ostrzegawcze: gdzieś zabrakło tlenu, gdzieś komunikacja nie dotarła do komórek, gdzieś zanikło napięcie mięśniowe. Czy to oznacza, że Serce potrzebuje reanimacji? Jeszcze nie. Konsultacja z politycznym kardiologiem mogłaby pomóc – zanim przyjdzie pora na defibrylator.

Po drugiej stronie – w opozycji – również widać oznaki nerwowości. Pojawiają się publiczne komentarze, aluzje, złośliwości. Trudno nie odnieść wrażenia, że projekt obniżki diet niektórym nadepnął na odcisk. Czy to dlatego, że przypomina o niewygodnych obietnicach? A może dlatego, że zmienia zasady gry w momencie, gdy ich układ polityczny właśnie zaczynał się stabilizować?

Absolutorium – test wydolności. Przed nami sesja absolutoryjna. Dla jednych to coroczna rutynowa kontrola. Dla innych – próba wysiłkowa na bieżni. W zależności od wyniku możemy spodziewać się dalszych wstrząsów w serockim układzie krążenia. Czy Serce utrzyma rytm? Czy opozycja zastosuje własne środki farmakologiczne (czytaj: poprawki, głosowania, wnioski formalne)? A może obie strony zdecydują się wreszcie na współpracę – choćby z myślą o pacjencie, jakim jest cała gmina?

Na zakończenie: zdrowie pacjenta najważniejsze. W polityce lokalnej podobnie jak w medycynie nie chodzi o to, kto ma rację, ale kto ma pomysł na leczenie. Mieszkańcy Serocka chcą działań – nie przepychanek. Chcą obietnic realizowanych krok po kroku – nie tylko w sytuacjach awaryjnych. I chcą wiedzieć, że ich głos – oddany w dobrej wierze – wciąż coś znaczy.

Może zatem warto, by każdy z radnych – niezależnie od miejsca po stronie stołu – zrobił sobie kontrolne badania: EKG sumienia, echo odpowiedzialności i morfologię intencji. Bo choć arytmia nie musi być śmiertelna, to zaniedbana – bywa bardzo groźna.

Share this content:

Andrzej Woźniak
Andrzej Woźniak

Jako redaktor i copywriter pomagam opowiadać historie, które zostają w głowie. Pracuję z markami, organizacjami i ludźmi, którzy chcą mówić wyraźnie i autentycznie. Piszę tak, aby czytać się chciało do końca. Na co dzień współpracuję z wieloma redakcjami, tworząc treści, które informują, angażują i zostają w pamięci. Interesuję się politologią, a w wolnych chwilach z przyjemnością sięgam po książki kryminalne.

Jeden komentarz

inba

Co do niektórych – potrafią w biznes. Gdyby ludzie chcieli głosować na komitet burmistrza, to by to zrobili. Zagłosowali za zmianami, a panie które miały te zmiany realizować, postanowiły zapewnić sobie spokój za drobne, lub bez pokrycia obietnice burmistrza. Rozczarowanie.

Opublikuj komentarz

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.