Czy bezpieczeństwo musi oznaczać mniej wolności?

Czy bezpieczeństwo musi oznaczać mniej wolności?

We wtorek, 17 czerwca 2025 r., miałem okazję wziąć udział w Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej pod hasłem „Bezpieczeństwo w świecie dynamicznych zmian”, zorganizowanej w Kaliszu przez Akademię Wymiaru Sprawiedliwości i Uniwersytet Kaliski. W programie znalazły się wystąpienia naukowców, ekspertów i studentów z całej Polski – a tematy dotyczyły wyzwań, przed jakimi stają dziś państwa, instytucje i obywatele.

Występując jako prelegent, miałem przyjemność reprezentować Kolegium Doktorskie Akademii Kujawsko-Pomorskiej w Bydgoszczy. W ramach jednego z paneli wygłosiłem swój referat zatytułowany:
„Strażnicy wolności? Rola organizacji pozarządowych w równoważeniu bezpieczeństwa i praw człowieka”.

O czym mówiłem?

Zacząłem od prostego pytania: co się dzieje, gdy państwo – w imię naszego bezpieczeństwa – zaczyna zbyt mocno kontrolować obywateli? Czy możemy wtedy jeszcze mówić o wolności? I kto ma odwagę, żeby powiedzieć: „stop”?

Tu właśnie pojawia się rola organizacji pozarządowych (NGO) – tych dużych, jak Helsińska Fundacja Praw Człowieka czy Amnesty International, ale też tych lokalnych, mniej znanych, które działają w naszych miasteczkach i wsiach. To właśnie one często stają po stronie zwykłych ludzi, gdy głos jednostki zostaje zagłuszony przez „interes państwa”.

W swoim wystąpieniu mówiłem o tym, jak ważna jest ich rola:
– kontrolna (np. patrzenie władzy na ręce),
– edukacyjna (np. kampanie społeczne, warsztaty),
– rzecznicza (np. zabieranie głosu w imieniu tych, którzy sami nie mogą).

Zwróciłem też uwagę na sytuacje, w których bezpieczeństwo staje się wygodną wymówką – jak przy inwigilacji działaczy społecznych, tłumieniu protestów czy kryzysie na granicy. To właśnie w takich momentach demokracja potrzebuje silnego, niezależnego społeczeństwa obywatelskiego.

I co dalej?

Nie mam złudzeń – organizacje pozarządowe nie rozwiążą wszystkich problemów. Jestem przekonany, że bez ich obecności w debacie publicznej, bez ich odwagi i niezależności, bardzo łatwo możemy utracić to, co najcenniejsze: wolność. Dlatego warto je wspierać – także na poziomie lokalnym.

Zgodnie z obietnicą, poniżej treść wystąpienia.

Wyobraźmy sobie zwykłego obywatela – nie prawnika, nie urzędnika, nie polityka. Osobę, która chce spokojnie żyć, pracować, mieć poczucie bezpieczeństwa i wolności. Kiedy państwo mówi: „Dla twojego bezpieczeństwa musimy cię kontrolować”, rodzi się pytanie – kto dba, aby ta kontrola nie stała się nadużyciem?

Właśnie tu pojawiają się organizacje pozarządowe (NGO). To one – jako niezależni aktorzy społeczni – pełnią rolę równoważnika dla władzy. Reagują, gdy państwo przekracza granice. Stają po stronie obywatela tam, gdzie głos jednostki zostaje zagłuszony przez interes państwowy.

Referat ten podejmuje próbę ukazania znaczenia i miejsca NGO w systemie demokratycznym, szczególnie w kontekście napięć między potrzebą bezpieczeństwa a zachowaniem wolności obywatelskich.

I. ROLA BEZPIECZEŃSTWA I WOLNOŚCI W DEMOKRACJI

Bezpieczeństwo jest wartością fundamentalną, ale nie może być stawiane ponad wszystko. Wolność i godność człowieka są niezbywalne. Podstawowe akty prawa krajowego i międzynarodowego jasno określają granice, w jakich państwo może ingerować w prawa i wolności obywateli.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 30 uznaje przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka za źródło wolności i praw. Artykuły 31–47 regulują m.in. zasadę wolności osobistej, ochrony życia prywatnego, wolność słowa, prawo do zrzeszania się oraz wolność sumienia i wyznania. Kluczowe jest to, że ograniczenia tych wolności mogą być wprowadzane tylko ustawą i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie – np. dla zapewnienia bezpieczeństwa publicznego – ale muszą być proporcjonalne i nie mogą naruszać istoty wolności.

Europejska Konwencja Praw Człowieka w art. 10 gwarantuje wolność wyrażania opinii, a art. 11 – wolność zrzeszania się i zgromadzeń. Wskazuje jednocześnie na dopuszczalne ograniczenia tych praw – ale tylko wtedy, gdy są „niezbędne w społeczeństwie demokratycznym”.

Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej wzmacnia ochronę praw obywatelskich w kontekście działań instytucji unijnych i państw członkowskich. Artykuły 11 i 12 mówią o wolności wypowiedzi oraz wolności tworzenia stowarzyszeń i zrzeszania się – również w partiach politycznych i związkach zawodowych.

Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (ONZ, 1966) – jeden z fundamentów międzynarodowej ochrony praw człowieka – również określa wolność słowa, prawo do prywatności, do udziału w życiu publicznym i do pokojowych zgromadzeń (art. 17–22). Co ważne, dokument ten zawiera mechanizmy monitorowania przestrzegania tych praw przez państwa-sygnatariuszy.

Zestawienie tych aktów prawnych pokazuje, że wolności obywatelskie nie są „przywilejem”, lecz prawem każdego człowieka, które może być ograniczane tylko wyjątkowo i zgodnie z bardzo precyzyjnymi zasadami. Te ramy prawne są podstawą działania nie tylko obywateli, ale i organizacji pozarządowych – które bardzo często są tymi, którzy w imieniu innych przypominają o ich istnieniu i egzekwowaniu.

II. NGO JAKO STRAŻNICY WOLNOŚCI

NGO to nie „opozycja polityczna”. To osoby, które organizują pomoc, dokumentują naruszenia, piszą raporty, edukują społeczeństwo, interweniują w sprawach jednostek.

Ich rola obejmuje trzy główne funkcje:

  • Funkcja kontrolna (watchdog) – np. obserwacja procesów legislacyjnych, kontrola dostępu do informacji publicznej, interwencje w sprawach naruszeń praw człowieka;
  • Funkcja edukacyjna – prowadzenie kampanii społecznych, warsztatów, szkoleń dla różnych grup społecznych;
  • Funkcja rzecznicza – przedstawianie opinii, udział w konsultacjach publicznych, występowanie do instytucji krajowych i międzynarodowych.

Fundacja Panoptykon broni prawa do prywatności w dobie nadzoru elektronicznego. Helsińska Fundacja Praw Człowieka (HFPC) wspiera obywateli w sprawach przed sądami krajowymi i ETPCz. Amnesty nagłaśnia przypadki łamania praw człowieka na całym świecie. Grupa Granica udziela pomocy humanitarnej osobom migrującym. Sieć Obywatelska Watchdog Polska monitoruje dostęp do informacji publicznej. Fundacja Batorego wspiera rozwój demokracji i przejrzystości władzy.

Warto również przypomnieć o roli kół gospodyń wiejskich – często pomijanych w debacie publicznej, a mających ogromny wpływ społeczny. To nie tylko organizacje „od pierogów i haftu”, jak się je czasem stereotypowo postrzega, ale realne podmioty lokalnej demokracji. KGW wzmacniają kapitał społeczny, przeciwdziałają wykluczeniu, wspierają kobiety, budują wspólnotę i reagują w kryzysach. W czasie pandemii czy wojny w Ukrainie szyły maseczki, organizowały zbiórki, wspierały uchodźców, tworzyły lokalne sieci pomocy. Ich siła wynika z głębokiego zakorzenienia w społecznościach lokalnych i naturalnego autorytetu społecznego, który budują przez codzienną, cichą, ale niezwykle potrzebną aktywność.

III. KIEDY BEZPIECZEŃSTWO STAJĘ SIĘ WYMÓWKĄ?

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda logicznie – państwo ma obowiązek chronić obywateli. Ale co, gdy ta ochrona staje się pretekstem do naruszania praw człowieka?

Weźmy choćby sprawę Pegasusa – zaawansowanego systemu szpiegowskiego wykorzystywanego do inwigilacji nie przestępców, lecz aktywistów, dziennikarzy, liderów opozycji. To nie teoria spiskowa, lecz rzeczywistość potwierdzona przez raporty niezależnych organizacji. Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Zakharov przeciwko Rosji jednoznacznie stwierdził, że masowa inwigilacja narusza prawa człowieka.

Podobnie niepokojące były reakcje państwa na pokojowe protesty, np. w ramach Strajku Kobiet czy demonstracji klimatycznych. Uczestnicy byli zatrzymywani, legitymowani, zastraszani. Czy obrona swoich praw – choćby poprzez manifestację – naprawdę powinna spotykać się z represją?

Inny dramatyczny przykład to sytuacja na granicy polsko-białoruskiej. Aktywiści pomagający osobom migrującym byli oskarżani o przestępstwa, zastraszani, odcinani od mediów i wsparcia. Działania pomocowe traktowano jak zagrożenie, a nie wyraz humanitaryzmu.

To wszystko pokazuje, jak łatwo idea bezpieczeństwa może zostać wypaczona i stać się wygodnym alibi dla represji.

IV. PRESJA NA SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE

„Shrinking civic space” – to pojęcie brzmi akademicko, ale dotyka codzienności tysięcy aktywistów i organizacji. To proces ograniczania swobód obywatelskich i działania NGO poprzez nowe przepisy, kontrole, ataki medialne, utrudnianie dostępu do środków.

Na Węgrzech przyjęto tzw. ustawy anty-Sorosowskie, uderzające w NGO finansowane z zagranicy. W Rosji wprowadzono etykietę „zagranicznego agenta”, którą przypina się niezależnym organizacjom. W Polsce również widzimy podobne tendencje: trudności w dostępie do funduszy publicznych, pomijanie NGO w konsultacjach społecznych, dyskredytacja medialna, próby wprowadzenia rejestrów „niewygodnych” organizacji.

Takie działania nie tylko utrudniają funkcjonowanie trzeciego sektora, ale zubażają debatę publiczną i ograniczają możliwość obywateli do angażowania się w sprawy wspólne.

V. WSPÓŁPRACA, NIE KONFRONTACJA

Nie musi tak być. Istnieją modele, w których państwo i NGO potrafią współpracować dla dobra wspólnego. W krajach skandynawskich organizacje są zapraszane do tworzenia polityk publicznych, uczestniczą w planowaniu działań kryzysowych, wspólnie z władzami budują odporność społeczną.

W Polsce również mamy instytucje umożliwiające taką współpracę – Rada Działalności Pożytku Publicznego, mechanizmy konsultacji społecznych, konkursy grantowe. Ale ich potencjał wciąż bywa marnowany.

Co więcej, zgodnie z ustawą o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, każdy samorząd terytorialny jest zobowiązany do opracowania rocznego programu współpracy z organizacjami pozarządowymi. W praktyce jednak bywa z tym różnie – niektóre samorządy traktują ten obowiązek formalnie, kopiując zeszłoroczny dokument bez realnych konsultacji. Często zdarza się, że współpraca ogranicza się do „własnych” organizacji – zakładanych i kontrolowanych przez lokalne władze.

Tymczasem NGO to nie wrogowie państwa, lecz jego naturalni partnerzy. Ich wiedza, doświadczenie i sieci społeczne są nieocenione w rozwiązywaniu lokalnych i ogólnokrajowych problemów. Zamiast traktować ich z podejrzliwością, warto budować zaufanie i współdziałać.

Tylko w dialogu, nie w opozycji, możliwe jest osiągnięcie równowagi między wolnością a bezpieczeństwem.

ZAKOŃCZENIE

Społeczeństwo obywatelskie to nie wróg władzy – to jej uzupełnienie. NGO to nie luksus, tylko konieczność w demokratycznym państwie prawa. Ich obecność w debacie publicznej, działania kontrolne i edukacyjne stanowią fundament zdrowej demokracji.

Bez społeczeństwa obywatelskiego bezpieczeństwo może szybko przerodzić się w represję. Dlatego warto wspierać NGO, a nie je zwalczać. Wzmacniać ich niezależność, a nie ją ograniczać. Bo w ich sile leży siła demokracji.

„Bez społeczeństwa obywatelskiego bezpieczeństwo staje się narzędziem represji.” – to nie tylko metafora, to ostrzeżenie.

Share this content:

Łukasz Rotengruber

Menadżer, społecznik, związkowiec, stały mediator sądowy - spec. Prawo cywilne, rodzinne, gospodarcze i pracownicze, redaktor naczelny infoSerock.pl. z wykształcenia specjalista Prawa Pracy, starszy insp. BHP, specjalista da audytu wewnętrznego, doktorant z zakresu n.prawnych, teolog i filozof.

Opublikuj komentarz

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.