Serock 2022–2024: między dumą a rozwagą. Czy rozwój gminy nadąża za rzeczywistością?

Grafika UMIG SEROCK

Serock 2022–2024: między dumą a rozwagą. Czy rozwój gminy nadąża za rzeczywistością?

Kiedy ostatnio jechaliście ulicą wyremontowaną w ostatnich dwóch latach? A może Wasze dziecko chodzi do szkoły, której skrzydło dopiero co oddano do użytku? Może odwiedziliście nową świetlicę albo skorzystaliście ze żłobka w Zegrzu? To wszystko nie wzięło się znikąd. Gmina Serock działa – inwestuje, buduje, planuje.

I bardzo dobrze! Bo przecież mieszkańcy chcą widzieć zmiany – najlepiej z okien swoich domów lub przez szybę samochodu jadącego po świeżym asfalcie. Samorząd, który coś robi, to samorząd, który „dowozi”. Tylko… czy wszystko, co się robi, rzeczywiście ma sens? Czy coś się pod tym wszystkim nie rozjeżdża?

W ostatnich dniach przeanalizowałem trzy raporty o stanie gminy – za lata 2022, 2023 i 2024. To potężne dokumenty, liczące w sumie setki stron, pełne danych, wyliczeń, tabelek, formuł i bardzo urzędowego języka. Dopiero zestawienie ich obok siebie daje pełniejszy obraz: co się zmienia, co się powtarza, a co – niestety – ucieka w milczeniu.

Nie zrozummy się źle – to dokumenty zwyczajowe i w dobrym tonie. Spisane zgodnie z ustawą, przygotowane sumiennie. Tyle że nie każdy mieszkaniec naszej gminy to ekspert od finansów publicznych, a lektura raportu nie powinna przypominać egzaminu z administracji na trzecim roku studiów.

Bo jak to w życiu bywa – wszystko ma swoją cenę. I nie chodzi tylko o koszty zapisane w uchwale budżetowej. Pytanie, które dziś warto sobie zadać, brzmi: czy rozwój gminy to jeszcze skok do przodu, czy już bieg z zadyszką?

Doskonale wiem, że krytykę przyjmuje się trudno – zwłaszcza gdy wiele pracy i wysiłku zostało włożone w działania na rzecz społeczności. Właśnie dlatego warto przypomnieć: umiejętność przyjmowania krytyki to jedna z podstawowych kompetencji każdego, kto decyduje się działać w samorządzie. Bo tylko wtedy można usłyszeć, co mieszkańcy naprawdę myślą. I zrobić z tego użytek – nie tylko polityczny, ale i ludzki.

I. Serock się rozrasta – ale nie odmładza

Zacznijmy od tego, co widać – i to dosłownie. Mamy więcej mieszkańców. W 2022 było nas 15 408. W 2024 – już 16 306. Wzrost niemal o 900 osób. W czasach, gdy wiele gmin walczy o przetrwanie szkół i punktów przedszkolnych, my zapełniamy nowe sale. To pozytywne zjawisko – znak, że Serock jest atrakcyjny, oferuje dobrą jakość życia i przyciąga nowych mieszkańców.

Jednak jeśli ktoś myśli, że oznacza to także odmłodzenie społeczeństwa, może się rozczarować. Z danych zawartych w raportach wynika, że struktura demograficzna gminy zmienia się w kierunku starzenia się populacji. Wzrasta liczba mieszkańców powyżej 60. roku życia, a udział osób w wieku produkcyjnym maleje. To niepokojący trend, który wymaga mądrego planowania.

Czy planując rozwój gminy, uwzględniamy to, co nieuchronne? Czy przygotowujemy się na falę potrzeb zdrowotnych, opiekuńczych, transportowych starszych mieszkańców? Czy mamy wizję mieszkalnictwa dostępnego i przyjaznego dla osób starszych? Czy projektujemy infrastrukturę tak, by nie wykluczała? Czy planujemy budżet z myślą o programach aktywizujących seniorów i wspierających ich samodzielność?

Raporty w tej materii milczą – lub podają ogólnikowe informacje, z których trudno wywnioskować, jaki jest faktyczny plan działania. A szkoda, bo dobrze zaprojektowana polityka senioralna to nie tylko obowiązek – to inwestycja w jakość życia całej społeczności.

Gmina Serock ma wszystkie zasoby, by zostać liderem w tej dziedzinie – wystarczy jasno określić priorytety i zaprosić mieszkańców do współtworzenia rozwiązań. Bo społeczeństwo się zmienia – i samorząd też musi.

II. Budżet gminy: więcej, szybciej, drożej

Nie da się rozwijać bez pieniędzy. I na szczęście – pieniądze są. W 2022 roku dochody gminy wynosiły 117,5 mln zł. W 2023 – 129,3 mln zł, a w 2024 – już prawie 137 mln zł. Wydatki rosły jeszcze szybciej: z 120,4 mln zł w 2022 do 142,4 mln zł dwa lata później.

Dochody rosną, ale też struktura wydatków pokazuje, że wciąż większą część środków pochłaniają wydatki bieżące – edukacja, administracja, transport, oświetlenie, śmieci. Trudno się dziwić – taka jest codzienność każdej gminy. Jednocześnie jednak widać, że koszty rosną szybciej niż wpływy, a budżet coraz częściej balansuje na granicy „planowanego ryzyka”.

Tymczasem mieszkańcy – w przeciwieństwie do dokumentów urzędowych – nie myślą kategoriami paragrafów klasyfikacji budżetowej. Dla nich liczy się: co widać? Co się poprawiło? Czy moje podatki przekładają się na lepsze życie?

W 2022 roku wydatki majątkowe (czyli inwestycje) wyniosły 24,4 mln zł – to już wtedy było ponad 20% całego budżetu. W 2023 – 34,7 mln zł, a w 2024 – rekordowe 42,6 mln zł (czyli aż 31% całkowitych wydatków). Tylko czy mieszkańcy wiedzą, co to dla nich oznacza?

Największe inwestycje w 2024 roku to m.in.: budowa żłobka w Zegrzu (ponad 6 mln zł), rozbudowa Szkoły Podstawowej w Jadwisinie (blisko 5 mln zł), modernizacja budynku komunalnego w Borowej Górze (3,2 mln zł), rozbudowa ulicy Długiej i Wąskiej w Serocku (1,8 mln zł) czy modernizacja oświetlenia w kilkunastu miejscowościach. To liczby, które robią wrażenie – ale czy mieszkańcy mieli szansę zrozumieć, z czego to się bierze i na co wpływa?

Ich zadaniem nie jest studiowanie dokumentów PDF w domowym zaciszu, tylko życie – praca, wychowanie dzieci, troska o starszych, odpoczynek. To urząd ma obowiązek mówić do nich jasno. Bez zasłaniania się „tradycyjną formą”, „obowiązkiem ustawowym” czy „zwyczajem dobrej administracji”. Bo przecież jeśli dokument ma być narzędziem dialogu – to nie może przypominać instrukcji obsługi reaktora atomowego.

III. Inwestycje: chluba lokalna czy gorączka budowy?

Nie można nie docenić tego, co się zadziało. Budynek komunalny w Borowej Górze, żłobek w Zegrzu, szkoła w Jadwisinie, drogi, lampy, place zabaw. Świetnie. Trzy lata, które wybrzmiewają jak festiwal samorządowych sukcesów.

Tylko czy nie jesteśmy już o krok od budowania dla budowania? Bo gdy inwestycje są odpowiedzią na realne potrzeby – to dobrze. Ale gdy są efektem spirali kredytowej lub doraźnego łatania politycznych oczekiwań – zaczyna być niebezpiecznie.

Nie znajdziemy w raportach odpowiedzi na pytania: ile kosztowała nas konkretna inwestycja przeliczona na mieszkańca? Czy dana droga rzeczywiście poprawiła bezpieczeństwo? Czy żłobek wypełnił się po brzegi i zabezpieczył miejsca dla większej liczby dzieci?

W 2024 roku na inwestycje przeznaczono ponad 42 mln zł. Ale próżno szukać w raporcie zestawienia: koszt inwestycji – liczba beneficjentów – koszt utrzymania w kolejnych latach. A przecież to są informacje kluczowe dla zrozumienia, czy decyzje były trafne.

Brakuje też analizy inwestycji pod kątem trwałości, dostępności, skutków środowiskowych. O tym się nie pisze – bo „zwyczajowo i w dobrym tonie” mówi się tylko o „efektywnym wykorzystaniu środków publicznych”. Tyle że „efektywność” bez refleksji nad skutkami bywa pozorna – i kosztowna.

Nie chodzi o to, by nie budować. Chodzi o to, by budować mądrze. A żeby budować mądrze – trzeba najpierw mierzyć, ważyć, analizować. I słuchać ludzi, którzy później z tych inwestycji korzystają.

IV. Dług: temat, o którym się nie rozmawia przy stole

W 2022 roku zadłużenie Gminy Serock wynosiło 51,5 mln zł. Rok później wzrosło do 60,7 mln zł, a w 2024 sięgnęło już 66,9 mln zł. To niemal połowa całkowitych dochodów rocznych gminy – dokładnie 48,9%. To wynik, który na papierze mieści się w granicach dopuszczalnych wskaźników, ale budzi pytania o kierunek, tempo i sposób zarządzania długiem.

Czy to źle? Niekoniecznie. Dług może być narzędziem – jeśli jest efektywnie wykorzystywany, dobrze planowany i przejrzysty. Jednak w żadnym z raportów nie znajdziemy długofalowej strategii zarządzania zadłużeniem. Brakuje projekcji kosztów jego obsługi, nie widać prognoz skutków potencjalnych spadków dochodów (np. zmniejszenia wpływów z PIT czy subwencji), nie wspominając o buforach bezpieczeństwa czy symulacjach „na trudne czasy”.

W raporcie za 2024 rok pojawia się informacja, że na koniec roku wydatki na obsługę długu wyniosły 1,83 mln zł – to dużo? Mało? Dla mieszkańca to informacja oderwana od kontekstu. Dla radnego – sygnał ostrzegawczy, jeśli nie wie, jak będą wyglądały kolejne 3–5 lat.

Bo przeciętny mieszkaniec może nie znać pojęcia relacji zadłużenia do nadwyżki operacyjnej czy limitu spłaty z art. 243 ustawy o finansach publicznych. Ale wie jedno: na kredyt można żyć przez chwilę, ale rachunek przychodzi zawsze. A jeśli w domowym budżecie coś się nie spina, zaczynają się trudne wybory.

Tymczasem w raportach o stanie gminy temat zadłużenia traktowany jest po macoszemu. Bez refleksji. Bez kontekstu. Bez planu. Dane są – ale narracji brak. Nie ma żadnych prób wyjaśnienia, na co konkretnie zaciągnięto kredyty i jakie korzyści dla mieszkańców przyniosły dane emisje obligacji czy pożyczki z banków komunalnych.

Raport z wykonania budżetu za 2024 rok wspomina o limicie zaciągniętych zobowiązań w kwocie 17,7 mln zł – to środki przeznaczone głównie na pokrycie deficytu i spłatę wcześniej zaciągniętych zobowiązań. A więc… spirala się kręci.

A raporty? Milczą. Milczą pięknie, z urzędowym spokojem. Bo przecież takie milczenie jest… „zwyczajowe i w dobrym tonie”.

V. Raporty – dla urzędników, nie dla ludzi

Każdy z rocznych raportów o stanie gminy to dokument liczący ponad 100 stron. Niby dobrze – dokumentacja pełna, wszystko udokumentowane, obowiązki formalne wypełnione co do przecinka. Ale brakuje jednego: języka mieszkańca.

Nie ma prostych wykresów trendów – np. zmian liczby mieszkańców, zadłużenia, wydatków inwestycyjnych w ujęciu rocznym. Nie ma mapy inwestycji z podziałem na sołectwa i osiedla. Nie ma nawet podstawowego porównania między latami w postaci syntetycznych tabel. Nie znajdziemy informacji typu: „koszt utrzymania jednego miejsca w żłobku”, „koszt modernizacji drogi w przeliczeniu na mieszkańca” albo „czas oczekiwania na decyzję o warunkach zabudowy”.

Zamiast tego mamy… 128 stron tekstu w 2024 roku. I owszem – dla urzędników i specjalistów to cenne źródło danych. Dla zwykłego mieszkańca – labirynt, przez który trudno przejść bez latarki i mapy.

To trochę tak, jakby urząd mówił: „napisaliśmy wszystko – przeczytajcie sobie sami”. Ale mieszkańcy – między zakupami, pracą, korepetycjami dzieci a pomocą starszym rodzicom – po prostu nie mają na to ani czasu, ani siły, ani często kompetencji. Cytując klasyka: „jakby to powiedzieć, a żeby państwo zrozumieli?” – mieszkańcy nie są głupi. Oni po prostu nie muszą być ekspertami od administracji samorządowej – i to nie oni mają się do raportu dostosować. To raport powinien być dla nich.

Warto w tym miejscu dodać, że niektóre polskie samorządy już wyciągnęły wnioski z potrzeby bardziej przejrzystej i angażującej komunikacji. Przykładowo, Wołomin przeprowadził konsultacje społeczne dotyczące formy raportu o stanie gminy – zapytał mieszkańców, co powinno się w nim znaleźć i jak go przedstawić, by był zrozumiały. Z kolei Wieliczka w ramach budżetu obywatelskiego wdrożyła partycypacyjne narzędzia, tworząc raporty i komunikaty w przystępnej formie. Nawet mniejsze gminy, jak Dąbrowa czy Grodzisk Mazowiecki, wprowadzają infografiki, skróty obywatelskie i mapy inwestycji. To nie są działania PR – to inwestycja w zaufanie i dialog. Dlaczego więc Serock nie miałby dołączyć do tego grona?

Może więc warto – wzorem niektórych miast – przygotować skróconą, obrazową wersję raportu? Taką, która nie tylko informuje, ale zaprasza do rozmowy. Z wykresami, mapkami, prostym językiem, porównaniami, komentarzem burmistrza i głosami mieszkańców. Taką, która nie zasłania się obowiązkiem formalnym, ale próbuje mówić jak równy z równym.

Ale… po co? Przecież obecna forma jest – tak, zgadliście – „zwyczajowa i w dobrym tonie”.

VI. Między sukcesem a refleksją: czego brakuje?

Nie sposób nie zauważyć pozytywnych trendów. Gmina Serock skutecznie przyciąga nowych mieszkańców – liczba zameldowanych rośnie, a wiele osób wybiera Serock jako miejsce do życia właśnie ze względu na jego przestrzenny ład, spokój i dostępność usług. Budżet co roku jest realizowany z dużą dokładnością, a poziom inwestycji – zarówno drogowych, jak i edukacyjnych czy komunalnych – robi wrażenie. Dobra organizacja przestrzenna, utrzymywana w równowadze między rozwojem urbanistycznym a estetyką miejsc publicznych, jest dziś wizytówką miasta.

Jednak nie wszystko da się zapisać w tabelach. Porównując raporty za lata 2022, 2023 i 2024 widać też powtarzające się słabości, które nie zostały przez lata wystarczająco dobrze nazwane, a tym bardziej rozwiązane.

🔹 Rosnące zadłużenie – z poziomu 51,5 mln zł w 2022 roku do 66,9 mln zł w 2024 – nie byłoby problemem, gdyby towarzyszyła mu długofalowa strategia spłaty oraz otwarta dyskusja o priorytetach. Tego jednak w raportach brak.
🔹 Brak spójnej polityki senioralnej – mimo że grupa osób 60+ to już ponad 20% mieszkańców, czy powstał całościowy program dla seniorów: transport, opieka, mieszkalnictwo, aktywizacja?
🔹 Brak analiz efektywności inwestycji – nie wiemy, które inwestycje przynoszą korzyści społeczne, które zaś są tylko „ładne na zdjęciu”.
🔹 Hermetyczna forma raportów – zamiast prostych porównań między latami, map, infografik i tabel, otrzymujemy setki stron sprawozdania napisanego urzędowym językiem. Mieszkańcy muszą być niemal detektywami, by zorientować się, co się dzieje w ich gminie.

To nie hejt. To apel. O dokument, który nie tylko spełnia wymogi ustawy, ale też spełnia swój społeczny cel – zbliżanie samorządu do obywatela. Który nie tylko liczy, ale też tłumaczy. Który nie tylko relacjonuje, ale inspiruje do rozmowy.

Cytując ponownie klasyka: „Jakby to powiedzieć, a żeby państwo zrozumieli…” – mieszkańcy nie są głupi. Tylko nie każdy musi być socjologiem, analitykiem finansowym czy ekspertem od JST. Dobry raport powinien więc mówić ludzkim głosem. A nie zamykać się w formule, która jest – owszem – „zwyczajowa i w dobrym tonie”, ale też niewystarczająca w 2025 roku.

VII. I dokąd z tym wszystkim zmierzamy?

Serock to nie tylko punkt na mapie. To społeczność. Ludzie z historią, codziennością, planami i wątpliwościami. Gmina nie istnieje dla samego budżetu – istnieje dla ludzi. I to oni powinni być nie tylko beneficjentami działań, ale także współtwórcami lokalnych decyzji.

Dlatego warto na chwilę się zatrzymać. Zadać pytanie: co nam naprawdę jest potrzebne? Nie na pokaz. Nie na Facebooka. Tylko – na życie. Czego chcemy jako wspólnota, jako sąsiedzi, jako mieszkańcy, którzy codziennie korzystają z tych samych dróg, chodników, szkół, parków?

To nie jest krytykanctwo. Bo krytykanctwo, jak mówi słownik języka polskiego, to „bezpodstawne, przesadne krytykowanie”. Tymczasem tu nie ma przesady – są liczby, dane, dokumenty. Jest analiza. Jest uczciwe spojrzenie. A nade wszystko – jest troska.

I jest też nadzieja. Bo przecież nikt nie twierdzi, że wszystko jest źle. Wręcz przeciwnie – wiele rzeczy idzie w dobrym kierunku. Są inwestycje, które realnie poprawiają jakość życia. Są rozwiązania, które cieszą. Są urzędnicy, którzy naprawdę się starają. A skoro tak – to znaczy, że Serock ma potencjał, by być nie tylko miejscem do mieszkania, ale też do życia. I to życia z dumą, komfortem, poczuciem sensu.

Ważne, byśmy nie bali się mówić – także o tym, co niedoskonałe. Bo tylko wtedy Serock będzie się rozwijał z głową, a nie tylko z rozmachem. A każdy kolejny raport – zamiast być jedynie obowiązkiem – stanie się punktem wyjścia do rozmowy. Jak równy z równym. Zwyczajowo. I w dobrym tonie.

Każdy z nas może spojrzeć na sprawy gminy inaczej – i właśnie w tym tkwi siła demokracji. Różnice zdań nie są słabością, ale fundamentem wspólnego myślenia o przyszłości. Dlatego warto patrzeć na Serock z nadzieją i szukać rozwiązań – zauważając to, co działa, ale i nie bojąc się pytać: co można zrobić lepiej?

Dlatego – drogi mieszkańcu – spróbuj samodzielnie zajrzeć do raportu. Tak, jest długi. Tak, nie jest lekki. Jednak to dokument o Twojej gminie, o Twoim codziennym życiu. Zobacz, co się udało. Sprawdź, co budzi Twoje pytania. I – jeśli masz taką potrzebę – przyjdź na sesję Rady Miejskiej podczas głosowania nad udzieleniem burmistrzowi absolutorium. Każdy mieszkaniec może zabrać głos – wystarczy zgłosić się wcześniej, zgodnie z obowiązującą procedurą.

Bo gmina to my. Wszyscy.

bip.serock.pl/plik,21278,raport-o-stanie-miasta-i-gminy-serock-za-2024-rok.pdf

Grafiki:UMiG Serock

Share this content:

Andrzej Woźniak
Andrzej Woźniak

Jako redaktor i copywriter pomagam opowiadać historie, które zostają w głowie. Pracuję z markami, organizacjami i ludźmi, którzy chcą mówić wyraźnie i autentycznie. Piszę tak, aby czytać się chciało do końca. Na co dzień współpracuję z wieloma redakcjami, tworząc treści, które informują, angażują i zostają w pamięci. Interesuję się politologią, a w wolnych chwilach z przyjemnością sięgam po książki kryminalne.

Opublikuj komentarz

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.