Nie było mnie tu chwilę, ale to nie znaczy, że o Was zapomniałem. Wręcz przeciwnie – czasem dobrze jest odsunąć się o krok, żeby potem spojrzeć na życie gminy z dystansem. A działo się u nas ostatnio naprawdę sporo – tyle że można by obdzielić kilka sąsiednich gmin.
Zacznijmy od wiadomości z gatunku „wow”. Budowa odwodnienia w rejonie ulic Tchorka – Jaśminowa – Zakroczymska – Ogrodowa to inwestycja, która robi wrażenie nie tylko na papierze. Umowa podpisana, środki – gigantyczne: ponad 17 milionów złotych. I co najważniejsze – to nie tylko beton i rury, ale także wizja z pomysłem. Jeden zbiornik będzie miał funkcję przeciwpożarową – czyli woda w razie nieszczęścia pomoże ratować życie i domy. Drugi – rekreacyjną, bo przecież skoro już ujarzmiamy naturę, to niech i nam służy. Zamiast przeklinać kałuże, będzie można pospacerować nad stawem w nowym parku. Brawo za to dofinansowanie! Ponad 10 milionów złotych z Unii, ponad 6 milionów z budżetu państwa – to się nazywa konkretne wsparcie.
Ale w Serocku nie tylko betonem i rurami człowiek żyje. Było też coś dla ducha i dla brzucha – Święto Darów Ziemi w Woli Kiełpińskiej. Tradycyjnie: barwny korowód, wieńce, kosze warzyw i owoców, msza, śpiew chóru i sygnały myśliwskie. A potem zabawa – stoły uginające się od specjałów przygotowanych przez Koła Gospodyń Wiejskich. Każde koło to osobna opowieść – o smaku, o rękodziele, o pamięci o dawnych zwyczajach. Do tego konkursy: turlanie arbuza, toczenie beli siana, łuskanie kukurydzy. Ktoś mógłby powiedzieć, że to proste zabawy – i właśnie o to chodzi! Czasem prostota daje najwięcej radości. A kiedy wieczorem sceną zawładnęły zespoły muzyczne, to już nikt nie miał wątpliwości, że Serock potrafi bawić się do samej nocy.
No dobrze, ale życie gminne to nie tylko święta i uściski dłoni. Komitet protestacyjny w Jachrance pokazuje, że są tematy, które dzielą mocniej niż cokolwiek innego. Ośrodek dla cudzoziemców – dla jednych zagrożenie, dla innych konieczność wynikająca z realiów XXI wieku. I tu nie ma prostych odpowiedzi. Ale widać jedno – opinia publiczna w gminie potrafi się spolaryzować tak, że już nawet te nasze rowy melioracyjne będą wydawały się mniej głębokie niż podziały w rozmowach sąsiedzkich.
À propos podziałów – życie dostarczyło też sceny, która w normalnych warunkach mogłaby uchodzić za kabaret. Były przewodniczący Rady Miejskiej postanowił zrobić sobie sweet focię na cmentarzu w rocznicę wybuchu II wojny światowej. Trudno to nawet skomentować – bo przecież mówimy o osobie, która jeszcze niedawno prowadziła obrady i reprezentowała radę na zewnątrz. Wymaga się od takich ludzi więcej niż od przeciętnego użytkownika Facebooka: powagi, taktu, wyczucia. Niestety, tego wszystkiego zabrakło. Zamiast obrazu zadumy i szacunku wyszła scena groteskowa – zdjęcie na tle grobów, które zamiast skłaniać do refleksji, wywołuje jedynie zażenowanie.
Można by się zastanawiać, skąd taki pomysł. Może zostało jeszcze parcie na szkło, chęć pokazania się, przypomnienia o sobie? Może to ta pokusa „dobrego wyglądania” na każdym tle – nawet jeśli tłem są nagrobki? Jeśli tak, to wyszło odwrotnie – zamiast elegancji i powagi pozostał niesmak i pytanie o granice dobrego smaku. Wyszło coś na kształt lokalnego performance’u, takiego „perfiorka satyrycznego” w stylu gminnego „Rancza”. Tak tej satyrycznej gazetki niewiadomego pochodzenia. Ciekawy humor, niszowa tematyka, mało wyrazista grafika. O nas pisze się tam, że jesteśmy „portalikiem” – i co? Jakoś dajemy radę bez takich tanich chwytów.
Żeby nie kończyć na dysonansie – jest też coś budującego. Komisja Spraw Obywatelskich podjęła temat współpracy gminy z organizacjami pozarządowymi. Brzmi może technicznie, ale to ważne. NGO to przecież serce lokalnych społeczności – tam, gdzie państwo i samorząd nie nadążają, tam wkraczają stowarzyszenia, fundacje, grupy nieformalne. Jeśli gmina naprawdę chce być „partnerska”, a nie tylko „urzędowa”, to właśnie taki dialog jest niezbędny. Na infoSerock.pl znajdziecie więcej – ja tylko dodam, że jeśli ten krok zamieni się w marsz, to wszyscy na tym zyskamy.
Podsumowując: w Serocku mamy wodę ujarzmioną (w zbiornikach) i wodę burzącą emocje (w dyskusjach). Mamy chleb, który jednoczy, i selfie, które dzieli. Mamy święta pełne barw, mamy protesty i inwestycje, mamy plany i gafy. I to wszystko razem tworzy codzienność mieszkańców – czasem zabawną, czasem trudną, ale zawsze żywą. A Serock? Serock jest jak mozaika – trochę dumy, trochę wstydu, trochę radości i trochę absurdu. I właśnie dlatego nigdy nie jest nudno.
Share this content:











Opublikuj komentarz